Bo babeczki uwielbiają silikon
(…) Bob(r) siedział jak zawsze przed telewizorem, kiedy do mieszkania wtoczyła się objuczona jak arabski osiołek Kobieta. Spojrzał na nią zaskoczony, jak gorączkowo próbowała ściągnąć wysokie buty nie używając rąk, które i tak były zajęte trzymanie toreb z Bobi*. Spojrzała zza rozwichrzonej grzywki, uśmiechnęła się promiennie i wykrztusiła:
- Byłam w Bobi! - podniosła nieznacznie torby do góry, po czym przetoczyła się do kuchni.
Bob(r) wstał i przeszedł do kuchni, w celu obejrzenia nowych nabytków Kobiety.
- Kwiaty, kwiaty, kwiaty, durszlak, o to akurat coś nowego - dodał z przekąsem - ooo, a co to?!?
- Bob(r), to są foremki do babeczek - powiedziała podając mu czerwoną foremkę.
- Ooo, mięciutka! - Bob(r) zaczął bawić się foremką, zginając ją - nie wiedziałem, że robią je z gumy!
Kobieta spojrzała na niego z dezaprobatą i wyrazem skrajnej rezygnacji.
- Bob(r), to jest silikon, Si-Li-Kon!
Mina Bob(r)a momentalnie utwierdziła ją w przekonaniu, że jednak nie chciała tego mówić. Bob(r) w wyrazie zachwytu przeskakiwał wzrokiem z foremki na babeczki na Kobietę i spowrotem. Kiedy już kąciki jego ust były dostatecznie wysoko, spojrzał na Kobietę i zapytał:
- Kobieta, ale to taki sam silikon jak wiesz, no… do cycków? - patrzył na zmieszaną Kobietę z wyrazem skrajnego samozadowolenia z własnej finezji.
- Wiesz Bob(r) - powiedziała powoli Kobieta patrząc się na swój dekolt i porównując go z foremką do babeczek trzymaną przez Bob(r)a - nie wiem jak tobie, ale mi się takie kanciaste by nie podobały - po czym wybuchnęła śmiechem. (…)
* Bobi - taki market ogrodniczy