(…) Jak co dzień rano rano Kobieta rozpoczęła dzień od porządnego i dogłębnego oczyszczania cery. Była już przy toniku matującym, kiedy zza niej zaatakowało ją pytanie:

- Jak to jest, że w przypływie swojej błyskotliwości nadal jesteśmy tacy ograniczeni? – rzucił w przestrzeń Sedes.

Kobieta rozejrzała się nerwowo dookoła, myślą, że to znowu Bob(r) robi jej kawał, ale kiedy wyjrzała przez szparę uchylonych drzwi, okazało się, że Bob(r) śpi.

- Zastanawiam się, co by było, gdybym nie był tym kim jestem – ponownie głos dobiegł do Kobiety zza pleców.

Kobieta, nadal trzymając w ręce tonik matujący, odwróciła się nagle w stronę głosu i nerwowym, łamiącym się głosem powiedziała:

- Kim jesteś?!? Mam tonik antybakteryjny z alkoholem i nie zawaham się go użyć! Będzie szczypał w oczy!

- Ciiicho autobocie, napij się meliski – ponownie dotarł do Kobiety głos, tym razem gdzieś poniżej miejsca w które nerwowo celowała tonikiem.

Kobieta wpierw lekko zbielała, a zaraz potem powolutku, wręcz z namaszczeniem opuściła wzrok

- Sedes?

- Raczej nie pisuar, nie? – odezwał się Sedes, wyraźnie zirytowany ignorancją Kobiety.

- Od kiedy sedesy mówią? - trwożnie zapytała Kobieta, nie przestając celować tonikiem w muszlę.

- Ot, istota postępu. Jaki jest sens siedzieć tutaj jak ten kloc i czekać na jakieś towarzystwo, które jak już przyjdzie, to robi swoje i wychodzi – wyrzucił z siebie Sedes – a ja jestem taki samotny… Samotny…

- Oj, sedes, nie przesadzaj! – uśmiechnęła się Kobieta

- Mam w sobie tyle wątpliwości, tyle lęków o przyszłość, o teraźniejszość. Czasem czuję się taki nieczysty, taki wewnętrznie brudny, taki nieschludny ideowo. Czasem czuję się jak gówno autobocie, jak zwykłe prozaiczne gówno… – kontynuował Sedes – Chciałbym wiedzieć jakie jest moje przeznaczenie, myślałem zawsze że mam misję do spełnienia na tym świecie – na chwilę się zatrzymał – wiesz, że coś zmienię…

- Sedes, nie pękaj, może Cię przytulę? – Kobieta wyraźnie zmiękła.

- Lepiej nie, Bob(r) obsikał wczoraj deskę – szybko skwitował Sedes – ale możesz mi wrzucić miętówkę Domestosa, po tych cytrynowych dostaję czkawki (…)

Napisz komentarz

*
*