Nocne rozmowy nocą
(…) Do kuchni wtoczył się ledwie przytomny Bob(r). Trzasnął drzwiami, osunął się na krzesło i niczym zombie wyciągnął spoconą łapę po postawiony przed nim przez Kobietę kubek kawy.
- Trudna noc, co? - spytała Kobieta zerkając kątem oka na sinego Bob(r)a.
- A nie pytaj… - westchnął Bob(r) i uderzył głową w blat.
- Jednak spytam! - uśmiech Kobiety stawał się z sekundy na sekundę coraz bardziej szelmowski.
- Obudziłem się w środku nocy, zachciało mi się siusiu, to sobie idę do kibelka, wiadomo nie zapalam światła, co bym potem normalnie mógł zasnąć, robię co trzeba i wiadomo, nie będę spuszczał wody, żeby sąsiadów nie budzić i… i… - Bob(r) coraz bardziej chował się pod dłońmi, słowo za słowem.
- I wtedy co? Ja spałam, więc nie wiem - mina Kobiety wyrażała coraz silniejszą ciekawość.
- I wtedy już prawie wyszedłem - Bob(r) podniósł głowę i spojrzał jej z obłędem prosto w oczy - a on do mnie powiedział, on powiedział, powiedział że “ej stary, ale po jedzeniu to myjesz zęby, więc ja też chcę umyć, nie ziom?”
Kobieta spojrzała rozbawiona na Bob(r)a i spojrzeniem dawała mu do zrozumienia, że to nie rozwiało jej wątpliwości:
- Kto ci to powiedział Bob(r)?
- Seeedeees - zawył Bob(r) ukrywając twarz w dłoniach - on mówi, rozumiesz? MÓWI!
- Wiesz co Bob(r) - spojrzała na niego ukrywając łzy i starając się nie wybuchnąć śmiechem - zrobię Ci dobre śniadanie, Pan Sedes napewno się ucieszy - po czym poszła w stronę lodówki (…)